niedziela, 6 stycznia 2013

Rozdział 36

" Oj Nathan mieszasz sobie w życiu . . . " 


Oczami Ariany


Zadzwoniłam do drzwi i po chwili otwarła mi jakaś kobieta.
- Pani Sykes ? - spytałam.
- Tak, a o co chodzi ?
- Ja do pani syna.
- A jeśli można wiedzieć kim jesteś ? - dążyła.
- Jestem Ariana i w skrócie mówiąc przyjechałam po niego.
- Jak to przyjechałaś po niego ?- zdziwiła się.
- Jest potrzebny The Wanted. Bez niego nie ma nawet co próbować odnawiać zespołu.
- Czyli ty też jesteś w to zamieszana.
- Można tak powiedzieć.
- Nathan ! - krzyknęła - Nathan szybko zejdź na dół !
- Idę - usłyszałam znany mi głos, a po chwili zobaczyłam go.
Zatrzymał się na schodach i dalej już nie szedł.
- Ariana ? - zdziwił się.
- Musimy porozmawiać - powiedziałam.
- Nie mamy o czym.
- Czyli chcesz to zniszczyć ? Nie odpuszczę ci. Pojedziesz tam i zaśpiewasz. Czy ja proszę cię o tak wiele ?
- Za wiele - odgryzł
- Jesteś potrzebny chłopakom. Widziałeś co się wczoraj działo ? Oglądałeś ?
- Nie i nie mam zamiaru. To już zamknięty rozdział mojego życia.
- Przecież wiem że tak nie myślisz. Zależy ci, tylko to w sobie kryjesz.
- Chodźmy do mnie - spojrzał na swoją mamę, która kiwała głową na znak grymasu.
Chłopak odwrócił się i w wbiegł po schodach, ja również udałam się z nim. Otworzył drzwi i stanął przy oknie. Weszłam do pomieszczenia i stanęłam koło niego. Oparłam się o parapet, by nie patrzeć na niego.
- Nathan pojedź ze mną.
- Nie chcę.
- Czemu ? Oni sobie bez ciebie nie radzą. Max próbował ratować zespół poprzez zgodzenie się na występ, ale bez ciebie to nie ma sensu. Są do siebie jeszcze bardziej wrogo nastawieni.
- I ja niby mam tam wracać ? - zakpił.
- Proszę cię. Tylko jeden występ, jeśli nie będziesz chciał być dalej w zespole to odejdziesz. Zadecydujecie o tym razem. Daj jeszcze jedną szanse The Wanted.
- Ariana ! Nie, nie pojadę tam - odwrócił się w moją stronę i spojrzał mi w oczy.- Przyjechałaś tu na daremno - załapał mknie za ramiona - możesz już iść.
- Nie! Nie wrócę bez ciebie.
- To nie ma sensu - znów znalazł się przy oknie, wpatrując się w widoki za szybą.
- Przepraszam, że się wtrącam - weszła jakaś blondynka.- Nathan zobacz proszę chociaż ten filmik - podała laptopa.
To był występ chłopaków. Na początku udawał, że go to nie obchodzi, ale później nie odrywał wzroku od ekranu. Po obejrzeniu nagrania, oparł się o ścianę i zjechał po niej. Był zamyślony. Usiadłam obok blondynki na łóżku i dałyśmy mu chwilę ciszy. Po paru minutach oderwał wzrok od podłogi i spojrzał na mnie. Miał zaszklone oczy.
- Po co ty to robisz ? - wyszeptał
- Bo nie mogę was zostawić samych, inaczej odpuścicie... to jest dla was ważne, bo gdyby nie było nie było by tyle cierpienia. - powiedziałam spokojnie, wpatrując się w jego oczy.
- Ty nawet po tych słowach, które ci powiedziałem wróciłaś...
- Bo zależy mi na was.
- Wiesz, chyba masz rację powinienem wrócić. Tylko że się boję... Nie chcę spojrzeć im w oczy, ale też nie chcę usłyszeć ostatecznie że to koniec.
- Nie tylko ty. Im też jest ciężko. Jeśli wrócisz, możesz podjąć pierwszy krok ku zgodzie.
- A jeśli oni tego nie chcą ?
- Chcą. Tylko musisz ich przekonać. Więc jak ?
- Dobrze. Pójdę się przebrać, a wy sprawdźcie o której mamy pociąg.
Chłopak wyszedł, a dziewczyna położyła laptopa na biurku i usiadła przy nim.
Zajęłam miejsce koło niej i wpatrywałam się w ekran.
- Jestem Jessica - przedstawiła się po chwili - jestem jego siostrą.
- Ariana - podałam rękę blondynce, a ona ją uścisnęła i się uśmiechnęła.

Oczami Nathan'a


Na początku byłem na nią wściekły, że przyjechała tutaj, ale później zmiękłem. Nie mogę zostawić chłopaków. Ten koncert pokazał mi, że jestem im potrzebny. Do tego ta zawziętość Ariany. Czemu ona potrafi tak walczyć o nas, a ja nie ? Ją to nawet nie powinno obchodzić, a jako jedyna przyjechała po mnie. Musze stawić czoła temu. Nie mogę się ukrywać wiecznie w domu mamy. Będę decydował o swoim życiu. Nie mogę się bać. Wejdę tam i spojrzę im w oczy. Będę walczył o nas, bo jest warto. The Wanted to najlepsze co spotkało mnie w życiu. Zakrywa wszystkie inne nie powodzenia jakie mnie spotkały. To jest to co kocham. Kocham śpiewać, mam fanów i chłopców, z którymi poniekąd mnie coś łączy. Czego chcieć więcej ? Dobra praca i kochająca rodzina. Nie mogę odpuścić ani jednemu oni drugiemu. Musze walczyć - motywowałem się.
Opuściłem łazienkę, doprowadzony do jakiegoś stanu.
- Więc o której mamy pociąg ?
- Za dwie godziny, ale wtedy już nie zdążymy. Jest piętnasta, a do Londynu jedzie się około 3 godziny.
- Na którą mamy występ ?
- No właśnie za trzy godziny.
- Czyli to koniec ?- spytałem załamując ręce.
- Nathan niech Josh cię podwiezie. - wtrąciła się Jess
- Nie. Nienawidzę go.
- Nathan to jedyna szansa -wyszeptała Ariana.
- No dobra.
Zeszedłem na dół. Podszedłem do faceta mamy. Nie pewnie zacząłem
- Josh przepraszam za to wszytko. Moglibyśmy tą naszą nienawiść porzucić.
- Ale to ty mnie nienawidzisz. Ja do ciebie nic nie mam.
- Czyli mógłbyś podwieźć mnie do Londynu ?
- Oczywiście. Tylko obiecaj że dasz nam szansę. Kocham twoją mamę.
- Obiecuję. - powiedziałem - to ja lecę po Ariane.
- A już mamy jechać ? - odłożył gazetę.
- Tak - wbiegłem po schodach.
- Ariana chodź szybko. Josh nas podwiezie.
- Mogę jechać z wami ? - spytała moja siostra.
- Może nie dzisiaj. Masz szkołę.
- Dobra - udała obrażoną.
- Nie fochaj się - powiedziałem pakując do torby potrzebne rzeczy.
- Za późno - odpowiedziała dusząc w sobie śmiech.
Chwyciłem torbę i założyłem ją na ramię. Złapałem Arianę za rękę i udaliśmy się na dól.
- Mamo jadę. - poinformowałem ją.
- Nie mogłeś już tak wczoraj. - powiedziała.
- Nie miał mnie kto przekonać - spojrzałem na brunetkę.- paa - pocałowałem ją w policzek.
- Trzymaj się Nathan i pokaż im na co cię stać - powiedziała Jess i  rzuciła się na mnie.
- Możemy już jechać ? - spytał zniecierpliwiony Josh.
Nie odpowiedzieliśmy mu, tylko wsiedliśmy do samochodu. Zająłem miejsce z tyłu razem z dziewczyną i moją torbą. Początek drogi minął nam w ciszy. Każdy z nas zajęło się czym innym. Josh prowadzeniem pojazdu, Ariana czytaniem gazety, a ja wpatrywałem się w okno i myślałem nad wszystkim.
Jak będzie wyglądało nasze spotkanie ? Jak chłopcy na mnie zareagują. ?
- A reszta wie o tym, że tu przyjechałaś ? - spytałem.
- Nie, chyba, że Max się domyśla, bo wyciągnęłam od niego twój adres - odpowiedziała spoglądając mi w oczy.
To takie dziwne uczucie. Zazwyczaj nikt mi nie patrzy w oczy jak ze mną rozmawia, a ona robi to cały czas. Dla tego wydaje się być taka szczera i prawdziwa. Nie udaje. Z dnia na dzień podoba mi się coraz bardziej... ale ja mam dziewczynę.
- A właściwie jak wpadłaś na pomysł, by po mnie przyjechać. - ciągnąłem temat, by nie przerywać rozmowy.
- Musiałam coś zrobić, a telefonu byś ode mnie nie odebrał. To było jedyne wyjście.
- I udało ci się - uśmiechnąłem się.
- Wiem. - odwzajemniła to.
- Jesteś inna.... - powiedziałem ciszej.
- To znaczy ? - znów podniosła głowę z nad gazety.
- Taka... wyjątkowa.... - wypaliłem.
- Miło mi to słyszeć. - zaśmiała się.
- Przepraszam - powiedziałem gdy zadzwonił mój telefon. Spojrzałem na wyświetlacz. Dzwoniła Amy. Nie miałem ochoty teraz z nią rozmawiać, ale co zrobić ?
Odebrałem i przystawiłem do ucha.
- Tak ? - spytałem.
- Spotkamy się dzisiaj ? .
- Przykro mi ale nie. Jestem w drodze do Londynu. - wyjaśniłem
- Jak to  ?
- Tak po prostu. Nie mogę zostawić The Wnated. Za niedługo przyjadę do ciebie.
- Okey. Zaopiekuję się Jess.
- Ty lepiej się do niej nie zbliżaj. - zabroniłem jej.
- O co ci chodzi ?
- O to że wtedy ja tak przypilnowałaś, że wyszło to co wyszło.
- To było zdarzenie które się już nie powtórzy. Bo pierwszy raz można tylko przeżyć raz.
- Amy, proszę cię, nie mieszaj się w jej życie.
- Nie obiecuję. Polubiłam ją.
- Amy.... - powiedziałem błagalnie.
- Kocham cię wiesz ?
- Ja ciebie też kocham - zawahałem się.
Właściwie nie wiem co do niej czuję, ale chyba jej nie kocham, to tylko zauroczenie. Zanim się z nią zacząłem spotykać, chciałem tylko wiadomo czego...a wyszło jak wyszło.
- Ja kończę paa - rozłączyłem się.
Odłożyłem telefon i poczułem ulgę. Coraz częściej zastanawiam się czy to ma sens. Pewnie teraz pod moją nie obecność, będzie spała z kim popadnie...
- Masz dziewczynę, czy dalej grasz w jakieś gierki ? - spytała się mnie Ariana.
Zdziwiłem się, no ale sam dałem jej powody, by tak o mnie myślała. Zresztą nie myliła się. Jestem jaki jestem, ale mam powód.
- Mam dziewczynę. Nazywa się Amy.
- Aha - powiedziała i powróciła do czytania.
Reszta drogi minęła nam w spokoju. Cały czas myślałem na przemian o The Wanted, Amy i Arianie. Te dwie ostatnio zakręciły mi w głowie. Ale nie mogę się winić że coś czuję do nich. Tak do Ariany też. Musze o tym zapomnieć. Nigdy nie będziemy razem. Zresztą nawet nie chcę się z nią wiązać, z nikim nie chcę... Amy też. To wszystko jest zakręcone. Chodziło mi tylko, żebym miał z kim sypiać, bo w Gloucester inna by się raczej nie dała, przynajmniej nie od razu. Oj Nathan mieszasz sobie w życiu....





Dobra nie dam rady więcej dzisiaj napisać, przepraszam Oliwia i przepraszam was wszystkich.
 Miał być długi specjalnie dla pewnej osoby, ale nie mam weny. Zresztą jak cały czas ostatnio.
Przepraszam że znów was zawiodłam.... :((
Po wczorajszym Twitcamie zastanawiam się jaki Nath jest naprawdę... mam nadzieję, że nie taki jak w moim opowiadaniu.
Koniec tych przemyśleń.
Do następnego :*
A i dedyk dla Oliwii, Lose my mind, Love. , Loney:3 <333

12 komentarzy:

  1. jeah, mam dedyka. *-*
    rozdział jest zajebisty jak zwykle. *_*
    dawaj nexta szybko. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. No nareszcie Nathan wraca do Londynu!<3
    Ale czy się pogodzą?Zobaczymy?:)
    Czekam na next'a:)

    OdpowiedzUsuń
  3. super <3 Nathan to tylko o tym spaniu ! Zboczeniec !
    ZAPRASZAM !
    http://twgbkarollla.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha mam dedyka. Strasznie się cieszę. :D (chociaż jak mówi moja polonistka jest to nie poprawne sformułowanie i tak dalej). A ja w ciebie wierzyłam. Miałam nadzieję, że dodasz szybko. Ale ten rozdział po prostu super, genialny i tak dalej mogę w nieskończoność. Jak czytam, że Nathan ma łzy w oczach to normalnie myślę sobie- może no nie jest taki zły- ale po chwili on znowu wyjeżdża z tymi swoimi chorymi myślami. Czym on myśli? :D bo naprawdę już nie wiem. Mówiłam, że jak się wezmą za niego dziewczyny to za ciuchy i na scenę. :) Co do prawdziwego Nathana to aby dowiedzieć się jaki jest trzeba zaufać pierwszemu wrażeniu. Trzeba oglądać koncerty wywiady the wanted wednesday i obserwować. Ale po prostu nie można czytać życiorysów ani nic. Bo to jest po prostu taka wielka przepaść np w wywiadzie mówi że jest nieśmiały boi się zakochac a potem czytasz że stracił dziewictwo na polu golfowym kto to ogarnie. Talk prawda, że żeby wiedzieć jaki jest trzeba go znać. W tej chwili jest to troszeczkę nie możliwe, ale to nie znaczy, że nie realne. Ale czasami warto tak jak w twoim opowiadaniu żeby marzenia się nie spełniły, bo lepiej śnic o nieznanym niż doznać rozczarowania swoich wymysłów. Chodzi o to że lepiej być miłe zaskoczonym niż rozczarowanym :) ale się rozpisałam. Lose my mind

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze raz bardzo dziękuje za dedyk. Piszesz znakomicie, chociaż się do tego nie przyznajesz :) Jesteś the best. Cieszę się, że mogę to czytać... Rozpisałabym się jeszcze, ale w końcu jestem na odwyku :D Twoja największa anonimowa fanka z podpisem- przepraszam że dzisiaj tak późno komentuje w stosunku do poprzednich ale nie miałam dostępu do wifi :( obiecuje poprawę-Lose my mind

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkiego dobrego, przede wszystkim weny! Jak zawsze powtarzam moja litanie :) super, extra, genialnie, proszę, szybko, NEXT :D -Lose my mind

    OdpowiedzUsuń
  7. szyyyyyyyyyyyybko nastepny! i niech nathan bedzie z ariana! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. [Spam]
    '- Długo Ci jeszcze zejdzie... - zawiesił się.
    - Blair, jestem Blair - usiadłam na łóżku obok moich walizek i spojrzałam na chłopaka stojącego przy oknie. Był zapatrzony.
    - Ok, Blair. Możemy już iść? - spytał już trochę miłej i spojrzał ukradkiem na mnie.
    - A mogę jeszcze zapalić? - spytałam wyjmując paczkę.
    - Ech... Ale streszczaj się... - powiedział odwracając wzrok z powrotem.
    - Chcesz? - podeszłam do niego z wyciągniętą paczką. Wziął jednego i włożył do ust. Podpaliłam swojego i oddałam mu zapalniczkę.'
    Na moim nowym blogu pojawił się rozdział pierwszy. Zapraszam --> http://storywith--thewanted.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Piszesz genialnie. Aż ciężko się oderwać.
    W końcu Nathan wraca !! Musi być happy end ;d
    Czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  10. podziękowała za deda :D
    rozdział nieziemski ♥
    next :)
    PS. mądra Ariana, a głupi Nathan dobrze, że pojechał :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej. Tina pisze znakomicie. Blogi, które czytam też. Wiecie co jest inspiracją do pisania -prawdziwe fakty. Chciałam, więc wam polecić blog pewnej dziewczyny. Teraz zaczęła pisać opowiadanie, ale wcześniej napisała 120 faktów o The Wanted. Możecie je przeczytać? A jeżeli nie chcecie to chociaż przejrzyjcie i dorzućcie pod ostatni post komentarz ten z opowiadaniem, żeby było na bierząco. Taką mam prośbę.... A możecie napisać anonimowo, ale dorzućcie coś typu i np.: Dostałam/em się z blogu Tiny czy coś. Proszę dziewczyna naprawdę poświęca temu sporo pasji...
    A tutaj jest link: http://thewantedmylove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. cieszę się, że Nathan zamierza wrócić. ;)
    Ariana się spisała :D
    rozdział rewelacyjny. ;3
    pisz szybciutko następny.♥

    OdpowiedzUsuń