wtorek, 15 stycznia 2013

Rozdział 40

" Po raz  drugi odkąd ją poznałem, postawiłem ją w takiej sytuacji "


Oczami Ariany


Obudziłam się i poczułam silny ból głowy. Otworzyłam oczy i powoli podniosłam się do pozycji siedzącej. Wczoraj tak długo rozmyślałam o wszystkim, że zasnęłam. W końcu zebrałam siły w sobie i pomaszerowałam do łazienki. Gdy spojrzałam w lustro wystraszyłam się swojego odbicia. Rozmazana, z popuchniętymi oczami, do tego włosy miałam całe rozkopane. Domyłam resztki makijażu i weszłam pod prysznic. Letnie krople wody sprawiły, że wybudziłam się całkowicie. Po odprężeniu owinęłam się ręcznikiem i weszłam do pokoju.
- Nathan ? - zdziwiłam się widząc chłopaka u mnie.
- Musimy porozmawiać - powiedział patrząc na mnie bez przerwy.
- Chwilowo nie mogę.
Cały czas czułam na sobie jego wzrok, co czyniło, ze czułam się nie komfortowo. Jak najszybciej stanęłam koło szafy i otwarłam ją. Wzięłam byle co, by jak najszybciej opuścić pomieszczenie.
- Poczekaj tylko się przebiorę - zniknęłam mu z oczu.
W łazience założyłam na siebie czyste ubrania i wypuściłam włosy,które były w ręczniku. Wróciłam do chłopaka i usiadłam obok niego.
- Przepraszam za wczoraj, nie chcę żebyś się na mnie gniewała. Po tym zajściu, przemyślałem wszystko i stwierdziłem że muszę cię przeprosić, ale na trzeźwo. - patrzał w podłogę.
- Okej, nie przejmuj już się tym tak. Co się stało to się nie odstanie. - spojrzałam na niego.
- Nie zrozum mnie źle, ale podobało mi się to. - spojrzał mi w oczy, po czym znów wbił wzrok w dół.
- Nathan, ale ty masz dziewczynę - upomniałam go.
- Wiem - zamyślał się. - Ariana, czemu mnie tak traktujesz ? - spytał po chwili.
- Jak ? - zadziwiłam się.
- Wczoraj jak przyjaciela, a dzisiaj jak wroga. - wyjaśnił.
- Nie, to nie jest tak... ja po prostu muszę sobie wszystko poukładać w głowie... zastanawiam się nad powrotem do Kanady.
- Co ? -  niemal krzyknął.
- Bo ja nie potrafię tu żyć. - wyjaśniłam
- A masz coś lub kogoś konkretnego na myśli ?
- Nathan nie chcę  o tym rozmawiać. - próbowałam zakończyć temat.
- Chodzi o mnie ?
- Nie - skłamałam
Tak chodzi o ciebie, nie mogę się w tobie zakochać ! Do tego tam jest Meg i Austin.
- Chodzi o tego chłopaka który ci się podoba ? - nie przestawał.
- Jakiego chłopaka ? - nie zrozumiałam na początku.
- Słyszałem jak wczoraj mówiłaś przez telefon, o jakimś chłopaku który ci się podoba.
- To inna bajka. Reszta jeszcze śpi ? - zmieniłam temat.
- Tak. Wypili trochę wczoraj, więc zapowiada się niezły kac. Jedynie my się jakoś trzymamy.
- Czyli zero planów na dzisiaj ? - upewniłam się.
- Na to wygląda.
- To dobrze, pojadę do centrum handlowego. Muszę kupić sobie nowe buty.
- Mogę zabrać się z tobą  ? - spytał.
- A fanki ?
- Kevin z nam pojedzie. Będzie nas bronił.
- No dobra. Pod jednym warunkiem. Robisz śniadanie.
- Ok, ale ostrzegam, nie umiem gotować. - zaśmiał się.
- Spoko, może być nawet jajecznica.
- To da się załatwić. - powiedział i wyszedł.
Ogarnęłam trochę pokój. W łazience pomalowałam się i wysuszyłam włosy, które później rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone..
Zeszłam na dół, a tam Nathan już smacznie zajadał. Podeszłam do stołu.
- To dla ciebie - powiedział pokazując na talerz.
- Nie zjem tyle.
- Nie marudź - uśmiechnął się.
Zabrałam się za posiłek. Cały czas nie potrafiłam się przestać chichrać z Nathan'a.
- Skończ, bo boli mnie już brzuch - powiedziałam śmiejąc się, a on dalej robił głupie miny.
Ucichliśmy, gdy rozległ się głos dzwonka. Nathan oderwał się od stołu i poszedł otworzyć. Po chwili było słychać trzask zamykających się drzwi i głosy. Do tego dołączyły jeszcze kroki, zbliżające się do mnie.
- Dzień dobry - odezwałam się do mężczyzny, którego przyprowadził Sykes.
- Co tak oficjalnie ? Jestem Kevin, ale mów mi Kev - podał mi rękę.
Uścisnęłam ją, mówiąc swoje imię.
- Poczekajcie ja muszę iść po torebkę - oznajmiłam i powoli się oddaliłam.
Gdy byłam już na schodach, ktoś złapał mnie od tyłu. Tym kimś okazał się Nathan.
- Tak wolno, to ty nigdy nie zajdziesz - powiedział i wziął mnie na ręce ( Tak jak Jay Nathana'a )
Zaczęłam się niewyobrażalnie śmiać, zresztą jak i on. Chłopak postawił mnie dopiero, bezpiecznie na ziemi, tuż przed moim pokojem.
- Siłacz- zaśmiałam się.
- To wszystko dzięki siłowni - udał pakera i wszedł do siebie.
Nie pozostałam tam sama, gdyż zaraz po nim otworzyłam i swoje drzwi. W pokoju szybko chwyciłam białą torebkę i wrzuciłam do niej telefon oraz portfel. Założyłam ją na ramię i wyciągnęłam z szafy  szare buty. Chwyciłam je do ręki i wyszłam z pomieszczenia. Na schodach znów spotkałam Sykes'a.
Gdy weszliśmy do salonu, zobaczyliśmy Kev'a, który oglądał bałagan jaki wczoraj zostawili imprezowicze.
- Co tu się stało - spytał, gdy nas zobaczył.
- Było małe świętowanie. - wyjaśnił w skrócie Nath.
- Wyście się świetnie bawili, a ja musiałem użerać się ze swoją żoną - zamarudził.
- Monic to cudowna kobieta, jak możesz o nie lubić z nią spędzać czasu...
- Młody ty się lepiej nie wyrażaj na jej temat i odczep się od niej.
- Ale ja nic nie robię, mówię że jest fajna.
- I moja - podkreślił.- Wiem do czego jesteś zdolny Sykes.
- Ale ja w wieku 16 lat nie przespałem się z kobietą, która ma dzieci i trzydzieści parę lat na karku.
- Do tego jest tylko zdolny Max - zaśmiał się.
- Ja wtedy dopiero zrobiłem to po raz pierwszy.- wyszeptał, co akurat usłyszałam.
- Nie martw się, ja też - powiedziałam i schyliłam się by założyć buty.
Chłopak na początku nie zrozumiał i również podszedł po swoje skejty i wciągnął je na nogi.
Gdy podniósł się do góry spojrzał na mnie z przerażeniem i spytał:
- Aż tak głośnio to powiedziałem ?
- Na tyle bym usłyszała - odpowiedziałam.
- Nie musiałaś  wiedzieć... - zbladł.
- Wstydzisz się tego ? - spytałam.
- No wiesz... jak było powiedziane Max w wieku 16 lat sypiał z kim popadło, a ja no wiesz... - ściszył głos - dopiero po raz pierwszy...
- To dobrze - odpowiedziałam zakładając czapkę.
- Czemu  ? - dziwił się.
- Przynajmniej wtedy miałeś szacunek do dziewczyn. - przejrzałam się w lustrze.
Chyba nie wyglądałam tak najgorzej w tym stroju.
- Wydaje mi się, że to przez to, ze nie byłem tak przystojny jak teraz - powiedział próbując być poważnym. Niestety nie wyszło mu to.
-Skromność - rzuciłam i opuściłam budynek.
Po chwili dołączył do mnie Kev i Nath.
Weszliśmy do vana, którym przyjechał nasz ochroniarz. Ja siedziałam z tyłu, a chłopacy z przodu.
Podczas drogi, zaczęłam z nudów bawić się telefonem. Wczoraj dostałam wiadomość od Meg. Nawet jej nie zauważyłam. Kliknęłam w odpowiednim miejscu na ekranie, by się otworzyła.

"  Zaczynam się o ciebie martwić. Nigdy si tak nie zachowywałaś. Co ten chłopak z tobą zrobił ? Powinnaś pozwolić sobie na zakochanie się w kimś, to naprawdę fajne uczucie. No wiesz miłość bez bólu i cierpienia, to nie miłość. Jestem od ciebie młodsza, ale w tych sprawach mądrzejsza. Zaufaj mi. Jak będziesz miała czas i ochotę zdzwoń, ale tak na spokojnie. I nie płacz już więcej :) "

Ta wiadomość, była dziwna. Ne sądziłam, ze to Meg będzie mnie pouczać. Moja kochana siostrzyczka, miała tyle chłopaków, że nie dziwie się. Właściwie nigdy jej nie dorównam. Bo dla mnie bycie z kimś to nie tylko zabawa i tak zwany szpan. Ja jestem raczej osobą romantyczną, a w moim otoczeniu nie spotkałam takiego chłopaka, nie licząc mojego cudownego Austina.
Gdy dojechaliśmy na miejsce, Nathan szybko wyszedł i otwarł mi drzwi. Podziękowałam mu za to szczerym uśmiechem. Weszliśmy do ogromnego budynku i nie wiedzieliśmy od czego zacząć.
- Kierunek sklep z butami ? - zapytał chłopak.
- Tak - potwierdziłam.
- A jakie chcesz ?
- Takie żeby mi pasowały do niebieskiej czapki, czyli w tym samym kolorze.
- Skejty ?
- Coś w tym stylu.
- To ja znam świetny sklep. D tego są tam full cap'y. - ucieszył się.
Chłopak złapał mnie za rękę i przeprowadził przez tłum, aż dotarliśmy od wcześniej wspomnianego miejsca. Kev znalazł nas i we trójkę udaliśmy się do niego. Zaczęłam się rozglądać. To był na prawdę raj dla Nathan'a. Dla mnie zresztą też. Zaczęliśmy chodzić wszędzie i przymierzać różne czapki i buty. Nieźle się przy tym śmialiśmy. Z nim nie da się nudzić. Teraz wyjście do sklepu będzie mi się jeszcze milej kojarzyć.
Gdy wybraliśmy to co chcemy kupić zapłaciliśmy i wyszliśmy przed sklep. Ja kupiłam sobie tak jak mówiłam niebieskie buty, a do tego bokserkę z Pepe Panem Dziobakiem, oraz wybranego przez Nathan'a full cap'a. Chłopak też skorzystał z okazji i nabył trzy czapki, czarne buty i dwie bluzy.
Zadowoleni z zakupu poszliśmy, do zaproponowanej, przez Kevina kawiarni.
Zamówiliśmy sobie po cappuccino i po lodach. Gdy zajadaliśmy się, Nathan ciągle spoglądał na kelnerkę. Próbował to ukryć, ale oboje się sobie spodobali. Byłam trochę na niego zła, bo ma dziewczynę, ale nie odzywałam się.
Po jakimś czasie chłopak przeprosił nas i wyszedł do toalety.

Oczami Nathan'a


Ta kelnerka, śliczna kelnerka. Miałem na nią ochotę i ona też mi dawała znaki, że chcę mnie. W końcu nie wytrzymałem i dałem oprzeć się pokusie. Pokazałem jej wzrokiem,  by poszła do toalety. Ja po chwili również, tam poszedłem. Pierw sprawdziłem w męskim, ale jej nie było. Postanowiłem wejść również do damskiej,  z nadzieją że blondynka w niej będzie. I to był strzał w dziesiątkę. Nie mówiąc nic podszedłem do niej i musnąłem jej usta. Zacząłem moją ręką odkrywać jej ciało. Ta zaś wywijała we wszystkie strony, pod wpływem mojego dotyku. Podniecało mnie to jeszcze bardziej. Podniosłem jej obcisła bluzkę i spojrzałem na duże, jędrne piersi. Mój przyjaciel stanął. Dziewczyna spojrzała się w dół i zaśmiała się. Zaczęła jeździć swoją ręką po moim kroczu,a  ja wpiłem się w jej usta, by nie zacząć pojękiwać.
- Jak masz na imię? - spytałem.
- Sara- odpowiedziała, cichym, kobiecym głosikiem.
- Nathan - powiedziałem, a ta rozpięła mi spodnie i wsadziła do nich dłoń. Wyciągnęła mojego przyjaciela, na zewnątrz, a ja pociągnąłem ją do kabiny. Nie zdążyliśmy się w niej skryć, bo ktoś wszedł do pomieszczenia. Tym kimś okazałą się Ariana. Stanęła prosto jak słup, patrząc na nas. Po raz drugi. Po raz  drugi odkąd ją poznałem, postawiłem ją w takiej sytuacji. Dziewczyna odwróciła się, a ja pośpiesznie ubrałem spodnie, chowając moje narządy do środka.
- Poczekaj - zatrzymałem ją - Ja... Ariana... posłuchaj.... ja... - nie potrafiłem wypowiedzieć zdania.
- Nathan, ale ty mi sie nie tłumacz. To jest twoje życie, szkoda mi tylko Amy... - odpowiedziała.





Wow to już 40 ! Kiedy to zleciało !?
Męczyłam się z tym rozdziałem i to straszne. Taki jakiś nudny i przewidywalny. Szkoda.... ale już nie mam weny tak jak na początku. Nie wiedziałam co ma napisać, do tego szkoła.... ona potrafi wykończyć.
Nie będę już nic więcej pisać, bo sama nawet nie wiem co. Po prostu dziękuję że jesteście :*
Do następnego <3
A i przepraszam za błędy, ale nie miałam czasu sprawdzić :D

13 komentarzy:

  1. Łoooooo ! xD Dziewczyno, dla mnie jesteś mistrzynią :) Wciągnęłam się niesamowicie.. :*
    Czekam na następny rozdział < 3

    OdpowiedzUsuń
  2. kurna miałam być pierwsza. NO SHIT! -,-
    ARIANA, BYŁO MU BARDZIEJ POJECHAĆ! :D
    Nathan, jesteś świnią.
    dawaj nexta ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nathan znowu świnia ! a był już taki mniej "sexouzależniony"
    http://www.blogger.com/blogger.g?blogID=2533026927752417377#overview/src=dashboard

    OdpowiedzUsuń
  4. Pokaż mi w którym miejscu,ten rozdział jest przewidywalny:P
    Bo ja niczego takiego nie widzę;p
    Może ślepa jestem^^
    No cóż,starość nie radość xD
    Nosz kurde ale wypuścić takiego Nathan i co on wyprawia?
    Puszcza się!
    Ughhh jestem zła.
    Ale na następny czekam;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze gada! Polać jej! :D
      Dawaj szybko next.

      Usuń
  5. Nathan to ciota! Cholerna ciota i mam go serdecznie dość! -.-
    Jest taki samolubny i... i... nie wiem, jak to ująć, ale wkurza mnie!
    Szkoda mi Amy, ale bardziej Ariany, dziewczyna się w nim zakochała, a musi oglądać takie rzeczy... Współczuję jej :<
    rozdział po prostu genialny i nie gadaj głupot, że nudny albo przewidywalny, bo Ci nikt w to nie uwierzy! :*
    no i racja szkoła wykańcza, ale spokojnie, dasz radę, wierzę w Ciebie. :*
    pisz szybciutko następny słońce.♥

    OdpowiedzUsuń
  6. NO nieźle sie u nich dzieje ;D
    Chciałabym zobaczyć minę Natha jak Ariana weszła ;D
    hoho ;D
    Z każdym rozdziałem coraz bardziej mi się podoba ta historia ;D
    czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Zajebiste :P Biedna Adriana znowu musiała to oglądać...
    Masakra xd
    Czekam na kolejny znakomity i NIEPRZEWIDYWALNY rozdział
    Weeny :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak szkoła tak na ciebie działa to ty tam częściej chodź :* :*
    To jest boskie <3
    Kocham to :3
    Pisz szybko kolejny WSPANIAŁY rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zajebisty :D Świetnie piszesz :3 Czekam na next :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoła wykańcza. Święta racja. Mam ferie a i tak przeglądam blogi albo rano albo o północy :( Tina, ty mi tu głupot nie gadaj bo piszesz świetnie :) W końcu jesteś THE BEST EVER ON FOREVER :D. Wy tu wszyscy jeździcie po Nathanie a mi jest go żal. Serio. Początkowa rozmowa - Arrianna mistrzyni zmieniania tematu. Ale ja go - Nathana nie rozumiem znaczy po część. Twierdzi, że A... mu się podoba, ale chyba chodzi o to, że prostu ją lubi. Naprawdę żal chłopaka co sobie uzbiera punktów to schrzani. No dobra ma duży problem z trzymaniem genitaliów w spodniach,. Taki już jest co zrobić? Ale Arianna jest ostatnią osobą, która powinna mieć do niego pretensje. Pytał jej się co jesz nie tak. Było trzeba odpowiedzieć. :) Dużo rzeczy się powtarza w tym opowiadaniu, ale widziałam, że Nathan będzie musiał coś zepsuć. W końcu powiedziałaś, że wszystkie wątki są aktualne. A jak tu powiedzieć miłemu Nathanowi że będzie tatusiem.? A ciekawa jestem co by powiedział jakby Arianna stanęła przed nim i dała możliwość wytłumaczenia? To by były dopiero jaja. Trzy razy czytałam to ostatnie zdanie. Kogo jest jej żal? Amy ? W porównaniu do niej Nathan to aniołek. I co tak sądzę. Możecie się nie zgadzać. Ale napewno zgodźicie się z moją litanią: super extra świetne fenomenalne proszę szybko NEXT :D Weny życzę i nie zapominaj, że piszesz znakomicie. Do następnego... (ten komentarz miał być krótki, ale cóż :)) Wszystkiego naj ... zawsze oddana - Lose my mind

    OdpowiedzUsuń
  11. Najlepsze opowiadaie jakie tylko czytałam. Dawaj next. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Boże, on powinien iść na odwyk jak dla alkoholików xD
    świetne, czekam na nexta ;)

    Pozdrawiam.
    Paula

    OdpowiedzUsuń